Czy wszystko co nakładamy na skórę wnika do naszego organizmu?

przenikanie kosmetyków

przenikanie kosmetyków

 

Panuje obecnie przekonanie w blogosferze, że kosmetyki przenikają przez naszą skórę do krwiobiegu i powodują wiele chorób, w tym nowotwory. Niektórzy uważają, że należy używać na ciało tylko takie kosmetyki, które równie dobrze moglibyśmy zjeść. Jest w tym trochę racji, ale trochę nie oznacza, że przekonanie jest w całości prawdziwe.

Firmy kosmetyczne prześcigają się nawzajem w ulepszeniach, aby substancje z ich kosmetyków przenikały do głębszych warstw skóry. Złoty cel polega jednak na tym, aby potrzeby każdej warstwy skóry zostały zaspokojone, tzn. aby substancje penetrowały skórę w różnym stopniu. Część cząsteczek pełni funkcję okluzyjną i pozostaje na powierzchni skóry, tworząc okluzyjny film zapobiegający odwodnieniu skóry (nie mylimy z zapychaniem ;), część wnika do kolejnych głębszych warstw odpowiednio dbając o ich potrzeby. Nikomu nie zależy, aby cząsteczki były tak małe, że dostaną się bez problemu do krwioobiegu, bo kosmetyk nie spełni swojej funkcji.

Skóra to naturalna bariera ochronna naszego organizmu. Jej głównym zadaniem jest ochrona przed czynnikami zewnętrznymi – nie tak łatwo ja pokonać pierwszym lepszym kremem. O tym jak dbać o to, by naturalna bariera ochronna skóry nie została naruszona, będzie osobny post.

Nie da się ukryć, że jest różnica między wdychaniem smogu, a jego absorpcją przez skórę – w końcu powietrze otacza nas cały czas, gdyby ich przenikanie było takie łatwe, nie pożylibyśmy zbyt długo. W drugą stronę to też nie działa – nasze krwinki nie „uciekają” przez skórę, musimy się dopiero zranić – naruszyć naszą barierę ochronną.

Dla tych, których moja argumentacja nie przekonuje, polecam przeprowadzić mały eksperyment 😉 Spróbujcie kiedyś pościć cały dzień i smarować się miodem – najedzeni….?

Please follow and like us: